Wzięło mnie na wspominki z…

Wzięło mnie na wspominki z wakacji – praca 3 miesiące w Stanach na campie. Tak wyglądało 90% stolików opuszczanych przez rodziny amerykańskie i co ciekawe, rodziny ********* (wywnioskujcie sami, bo boję się bana xD) należą do najmniej sympatycznych, najbardziej roszczeniowych i robiących niestety największy bałagan. Widok z drugiego zdjęcia z komentarza czyli tacki pełne żarcia były często zostawiane na stolikach, a my musieliśmy je odnosić na zmywak, co oczywiście opóźniało nasza pracę i mieliśmy niewyrobkę, więc potem były kary (szef który miał chyba dwubiegunowość i doprowadzał do sraczki pracowników samym spojrzeniem). Taki amerykański obóz pracy. A hitem było, jak przyjechały jakieś nowe rodziny i brudne plastikowe kubki odkładali na stos czystych (xD?) zamiast na zmywak.
Nawet gdy odnosili tacki na zmywak, to 1/10 wyrzucał poprawnie jedzenie do koszów/kompostowników, reszta odnosiła tacki pełne jedzenia, nie segregując misek, sztućców itp, a zmywaki musiały nieźle zapierdalać żeby ten syf ogarnąć.
Jednocześnie robili to z uśmiechem i to chyba jeszcze bardziej człowieka wkurwialo, ta bezradność wobec ich podejścia. Gdyby każdy z nich poświęcił chociaż 10 sekund na odłożenie naczyń na miejsce, ludzie że zmywarka mieliby bardziej zoptymalizowaną pracę i szło by to po prostu szybciej. Ale nie, zamiast tego musieli siódme poty z siebie wyciskać, a jak ktoś że zmęczenia albo wkurwienie nie odwzajemniał sztucznych uśmiechów, to te gnojki nawet skarżyły się szefowi kuchni, że Staff jest nieprzyjacielski..
Branie kilku pełnych tacek jedzenia i kubków z napojami i odnoszenie ponad połowy tego jedzenia.. przez ludzi, którzy jednocześnie prowadzą burzliwe dyskusje o ochronie środowiska, o zanieczyszczeniach, złym traktowaniu pracowników, o głodzie na świecie.. paradoks po prostu. Przez pierwsze tygodnie płakaliśmy nad ilością wyrzucanych owoców, mięsa, pieczywa. Często nietknięte jogurty. I to nie były pojedyncze przypadki. Praktycznie każdy z nich marnował tak kosmiczna ilość jedzenia, że aż człowieka ściskało patrząc na to.
W Polsce jeszcze nie było mi dane zobaczyć, żeby w restauracji czy chociażby na zwykłej stołówce ktoś zostawiał jedzenie pod stołem, na krzesłach i na stole. Oczywiście na pewno coś takiego się zdarza, no ale dlaczego tak mnie to nurtuje – bo tam przyjeżdżały rodziny całymi pokoleniami, jako studenci i absolwenci jednego z uniwersytetów, gdzie za semestr(albo rok, już nie pamiętam) płaci się 70k dolarów. Profesorowie, partnerzy wielkich korporacji, muzycy. Generalnie ludzie wydawało by się wykształceni i na „jakimś poziomie” xD Zostawiali taki syf po sobie – wytłumaczycie mi to jakoś?

Amerykanie to dziwny naród, serio ( ͡° ʖ̯ ͡°)

PS na zdjęciu jeszcze nie jest tak źle, bywało gorzej, ale był ofc zakaz używania telefonów więc ciężko było uchwycić tych największych syfiarzy.

#ameryka #usa #praca #pracbaza #podroze #zalesie #gownowpis