Wielkanoc spędziłem u rodziny…

Wielkanoc spędziłem u rodziny Siemionko w Dom Feliciano w Brazylii. To liczące 15 tysięcy mieszkańców miasteczko, które niecałe 150 lat temu założyli pradziadkowie Państwa Siemionko wraz z kilkunastoma innymi rodzinami. Uciekli z Polski przed biedą i zaborami. Dzisiaj szacuje się, że 70% mieszkańców ma Polskie korzenie. Mimo że większość mieszkańców nie mówi już po Polsku, pamięć o Polsce jest tu bardzo żywa. I przekonuje się o tym na każdym kroku. Gdy dojechałem tutaj i wysiadłem z autokaru, podchodzili do mnie ludzie. „O dzień dobry, pan z Polska”. Widząc mnie ludzie sami podchodzą, szybko rozniosła się wieść, że Polak tutaj przyjedzie. „Mało nas już tutaj, Polaków co mówią po polski” – mówi mi jeden z nich. „9 lat temu ja miałem lecieć do Polski, ale się boję samolotów. Ale ja jeszcze polece” – mówi mi ktoś inny na mieście. Zagadują mnie ludzie starsi, ale młodzi mówią mi „dzień dobry”. Tutaj rano mówi się „dzień dobry”, a po godzinie 12 po południu „dobry wieczór”. Dużo tu Polskich szyldów i nawiązań do Polski. Mijamy hotel „Varsovia”, a nad miastem, położonym między górami, króluje „krzyż imigranta” i wielki obraz Matki Boskiej Częstochowskiej”. Z dworca odbiera mnie ubrany w koszulkę z napisem „Polska” Paulo Siemionko. Jedziemy do niego do domu. W radio leci „rzeki przepłynąłem, góry pokonałem…”.

Rodzina Siemionko żyje razem z mamą. Mają obok siebie dwa domki. Nowy jest ich, stary jest ich mamy i nieżyjącego już taty – dom ten był z kolei zbudowany i urządzony przez rodziców mamy Pawła, czyli jego dziadków. Wewnątrz wygląda identycznie, jak mieszkania naszych dziadków w Polsce. Kawałek dalej jest chłopska chata, dom pierwszych, przybyłych tu Polaków.

Gdy przyjeżdżamy, mama Pawła akurat karmi kury. „Dzień dobry! Ale Pan jesteś tłusty!” – słyszę na przywitanie. „Mamo, jaki tłusty, tak się już nie mówi! Dzisiaj się mówi „gruby” – tłumaczy jej Paweł. Mama mówi po staropolsku, trochę jak u Sienkiewicza, a Paweł, samouk współczesnego języka polskiego poprawia ją i uczy nowych słówek.

Jestem tu już kilka dni, o Dom Feliciano napiszę cały rozdział, bo ilość niesamowitości jest tutaj ogromna. Sposób, w jaki rodzina, a zwłaszcza Paweł kultywuje swoją Polskość jest piękna. Niedługo napiszę, jak wyglądała nasza Wielkanoc. I wrzucę trochę zdjęć i filmów. Powiem tylko, że Wielkanoc wygląda tu rodzinnie, grillowo i bardzo radośnie!

A Wy zobaczcie, jak wygląda kościół (ile widzicie nawiązań do Polski?) i jak mieszkańcy Dom Feliciano śpiewają niektóre pieśni. Mimo że większość nie mówi już po Polsku, sporo pieśni śpiewa się tu po Polsku. Bo tak mieszkanców nauczyli ich rodzice, których nauczyli tego dziadkowie i pradziadkowie, którzy założyli tę kolonię.

#podrozemateoaka #podroze #gruparatowaniapoziomu

Zrobiłem listę na mirkolisty: Podróże Śladami Polaków (kontynuacja #podrozemateoaka) – na listę możesz się dopisać klikając na jej nazwę.

https://mirkolisty.pvu.pl/list/101xzbXKr1a3QQkZ

PS mam jeszcze trochę historii z Urugwaju i Brazylii, wszystko powoli będę wrzucać, mam problem z czasem i Internetem.

PS2 kilka osób zapytalo, czy mogę im wysłać pocztówkę. Jeżeli ktoś chce, żebym napisał mu i wyslal pocztówkę, może wysłać mi 20zl na PayPal – mat.jakubowski@wp.pl