Prolog You re really go to…

Prolog
You re really go to Syria ? Tymi słowami powitał mnie sympatyczny libańczyk, kierowca Ubera (nie dam się kroić zlotówie xD), kiedy wsiadałem do samochodu. Ostatecznie ruszyliśmy z centrum Bejrutu do punktu granicznego Maasna położonego około 40 minut od stolicy Libanu. Plan wymyślony w listopadzie zeszłego roku zaczął nabierać kształtów. Niedługo miało okazać się kto wygra zakład ja, czy pracownica ambasady Syryjskiej w Warszawie, która w trakcie rozmowy telefonjcznej poinformowała mnie o braku możliwości odwiedzenia kraju targanego wojna. Pomyślałem do zobaczenia w Damaszku. Ze względu na liczne wycieczki w góry (piękne widoki, polecam) przejazd się trochę opóźnił. Ostatecznie naszym oczom ukazał się rząd samochód, w oddali było widać podnoszący się szlaban graniczny. Jako jedyni europejczycy w tym rejonie wraz z kolegą wyróżnialiśmy jak lampki na choince. Na szczęście Uberowiec pomógł odgonić rój januszy takskarzy i cinciarzy, którzy w mig przyszli oferować swoje usługi. Libańscy pogranicznicy popatrzyli na nas jak Korwin na bezrobotnego, kiedy powiedzieliśmy że jedziemy do Syrii. Zasypał nas grad pytań :
– po co do Syrii ?
– wiecie, że tam nie wjedziecie ?
– gdzie wasza wiza ?
Ostatecznie po naszych tłumaczeniach, że wszystko będzie załatwione po syryjskiej stronie puścili nas dalej. Początkowo chcieliśmy iść tam na piechotę, ale okazało się że oba kraje oddzielone są 5 kilometrowym pasem ziemi niczyjej – lubię spacery ale bez przesady xD Po chwili złapaliśmy kierowcę, który zgodził się nas podwieźć za jakieś 15 zł. Za chwilę miało okazać się, czy wjedziemy do kraju, z którego tak wielu uciekło w drugą stronę.
#syriakorbixona #syria #podroze #podrozujzwykopem