Podróże podróżami, ale trzeba…

Podróże podróżami, ale trzeba się pobawić w Krzysia Konciarza i wziąć się do roboty z montażem.
Mała zajawka z autostopowej podróży z Polski do Malezji już jest. Nie wiem czy sił starczy na regularne montowanie, ale postanowienie jest ( ͡º ͜ʖ͡º) Słynne „bimboły i dojce” w akcji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Tydzień temu wrzuciłem fotę w tym wpisie i dużo osób prosiło bym napisał coś więcej o Chińczykach, więc kilka zdań na ten temat…

SYTUACJA 1
Często chińczycy zatrzymywali się, by nam po prostu pomóc. W tym kraju autostop jest abstrakcją, więc uznawali że dwójka białych turystów stojących przy drodze z pewnością się zgubiła. Wszystko by było ok, gdyby nie fakt że cały czas mówili do nas po mandaryńsku. Mieliśmy ze sobą tłumacza chińskiego, więc im grzecznie pisaliśmy po chińsku „Nie rozumiemy po chińsku.” – co na to typowy chińczyk? ( sytuacja była kilkukrotna ), pokiwał głował że zrozumiał, po czym wyciągał kartkę/karton i zaczynał pisać chińskie znaki i pokazywał, żebyśmy przeczytali….

SYTUACJA 2
Standardowa sytuacja, kierowca się zatrzymuje, tłumaczenie przez pół godziny przez słownik że nie potrzebujemy taksówki, autobusu itd i czy jedzie w danym kierunku. Droga w sumie jest w górach i prowadzi w jednym kierunku ( nie ma innych ścieżek ), a że ruch średni to jesteśmy zdesperowani, by się ruszyć. Cały czas kierowca nas nie rozumie i mówi do nas po mandaryńsku, ale dzwoni do kogoś z rodziny co łamanym angielskim pośredniczy w rozmowie. Pada słowo „money”, więc szybko chcemy dopytać się kierowcy za ile hajsów nas podwiezie dalej. Wyciągamy kalkulator w telefonie ( robiliśmy tak zawsze w knajpach np., by podali cenę ) i kierowca co robi? Wpisuje losowe cyfry w sposób jakby chciał nam coś napisać. Takie kilka linijek tekstu(?) cyfr. Ręce nam opadły i zrezygnowaliśmy z próby dogadania się.

SYTUACJA 3
Podróżując po Chinach próbowaliśmy uszanować ich kulturę ( kultu co XD ), czyli charkanie, siorbanie, przepychanie się, ogólne standardy, które w Europie nie są do przyjęcia ( czy gdziekolwiek na świecie ), ale będąc w Kambodży oczekiwaliśmy, że będą się zachowywać bardziej cywilizowanie. Pewnego razu będąc w hostelu, miałem to nieszczęście, że spałem na łóżku piętrowym nad samym Chińczykiem. Przyszedłem do pokoju, położyłem swoje ciuchy na łóżku oznaczając swoje zajęte miejsce. Wróciłem po 2h i widzę jak ten Chińczyk wziął sobie perfidnie MOJĄ POŚCIEL i powiesił nad swoje łóżko ( coś na zasadzie takiej zasłonki, by go nie było widać ), ale jakoś to przetrzymałem, wziąłem tą pościel i odwiesiłem na miejsce.
Owy Chińczyk miał w zwyczaju głośno ziewać, w trakcie dnia jak i również w nocy. Nie było to jednak zwykłe ziewanie, a CELEBROWANIE w jak najbardziej głośny sposób. to było prawie jak wołanie o pomoc. Kilka razy w nocy wybudzał mnie tym głośnym ziewaniem, ale też na to przymykałem oko. Nie wspomnę o tym, że gadał z drugim chińczykiem ( szept dla nich nie istnieje, a wręcz przeciwnie ) do godziny 24.
Wstawał dwukrotnie do łazienki na tzw. siku, ale po co zamykać drzwi? Zostawione na oścież, niech mnie słyszą inni 😉 mój #rozowypasek oczywiście też to słyszał.
Nad ranem piękne charknięcie i splunięcie wszystkiego do kosza, by później zjeść zupkę chińską w pokoju przy towarzyszącym głośnym siorbaniu.
Miarka się przebrała gdy moja żona weszła po nim do toalety „Zbyniu nie patrz do toalety”. KLOC niespuszczony.
Wyszedłem i go wtedy zaprowadziłem, żeby sprzątnął swoje gówno, bo to już przesada.
– „SORI SORI” ….

SYTUACJA 4
Tym razem Laos. Spaliśmy w pokoju znowu z Chińczykami. Obudziło mnie głośne gadanie, oczywiście chińczyków, a była prawie 2 nocy. Oni nie rozumieją co to jest szept i nie odczuwają jakieś empatii, że ktoś może spać obok i mogą być za głośno. Po prostu rozmawiają. Poszli wziąć prysznic i myśląc, że zaraz zapadnie cisza i będę mógł zasnąć, usłyszałem głośny dźwięk z telefonu. Chińczyk wszedł na łóżku i odpalił sobie FILMIK na głos, przy czym się śmiejąc do siebie.
Nie wytrzymałem, wtedy już wybuchłem. Kazałem im zamknąć japy, ale przynajmniej do rana była cisza i spokój.

SYTUACJE XXX
Dziwne sytuacje z Chińczyki można opisywać w nieskończoność. Zatrzymywali się i bardzo ociężale nam się tłumaczyło, nie rozumieli co to autostop, ale wydawało nam się, że wiele w życiu nie rozumieją i zachowują się jak takie robociki zaprogramowane. Policjanci, którzy nas zabierali na komisariat tylko dlatego, żeby zrobić sobie foty z nami. Zdarzyło się, że musieliśmy czekać 40 minut na komisariacie, tylko dlatego, żeby przyjechał jakiś tam szef policji i wyglądało to tak, że stało nad nami z 10 policjantów, jeden czy dwóch robiło zdjęcia i po zadaniu kilku podstawowych pytań „Skąd jesteście, dokąd jedziecie” , puszczali nas „wolno”.
Śmialiśmy się, że policja w Chinach to taka jedna wielka Akademia policyjna i na prawdę tak się czuliśmy. Tam nic się nie dzieje złego, wydaje się jakby panowała tam 0 przestępczość, a kilka razy oglądaliśmy jak policjanci stoją przed komisariatem i zachowują się jak dzieci 10 letnie bawiące się w policjantów i złodziei.

Mam nadzieję, że po części Was zadowoliłem tymi przykładami. Naród dziwny z pewnością, ale ogromny i barwny. Nie chciałbym tam wracać, bo po prostu mi ta ich kultura się nie podoba. To było ciężkie doświadczenie i z wszystkich krajów Azji płd-wsch. było to największe wyzwanie podróżnicze.

#autostop #chiny #youtube #trailer #podroze #truestory