Część ostatnia tripu….

Część ostatnia tripu. 3/3

Tym razem zamiast zdjęcia wrzucę timelapse z przejazdu (niestety telefonem i nie miałem opcji regulacji co ile sekund kolejna klatka więc trochę za szybko leci no ale… ¯_(ツ)_/¯ )

Jak mówiłem, nie mogę pojąć tej drogi. Jest to 30 km asfaltu w doskonałym stanie praktycznie nie używana przez nikogo. Raz na kilka km miniemy jakiś samochód albo traktor. Jedyne wytłumaczenie tej zagadki to znak „Sfinansowano z piniędzy Unii Jerłopejskiej” czyli trzeba było jakoś wykorzystać pieniądze więc wyremontowali mało potrzebną drogę na stan tip-tip. W mapach google droga wciąż jest niewyremontowana bo zdjęcia są z 2012 więc trzeba się samemu przejechać aby ocenić jej wygląd (albo przejrzeć moje zdjęcia)

Ten odcinek zaczyna się od mostku nad rzeką Liwiec, gdzie możemy zatrzymać się na poboczu i porobić trochę zdjęć. Bywały momenty, że chodziłem dobre 20 minut środkiem drogi i nic nie jechało w żadną stronę. Jedziemy dalej drogą, która się wije w lewo i w prawo wśród pól dzięki czemu mamy doskonałą widoczność i śmiało można ścinać zakręty co przynajmniej mi daje dużą frajdę ( ͡° ͜ʖ ͡°) W końcu pojawiają się nam znane już wiatraki i teraz wijemy się w prawo i w lewo pośród białych olbrzymów. Dodatkowo jedziemy cały czas znajdujemy na wzniesieniu dzięki czemu mamy niesamowitą widoczność w prawo i w lewo aż po horyzont.

Mijamy kilka wiosek aż znowu trafiamy do Roguszyna gdzie skręcamy w lewo na 637 aby za chwilę uciec w prawo i wciąż jechać naszą wypasioną widmo-drogą. Teraz droga stopniowo opada w dół i mamy w pobliżu więcej drzew. Za Czerwonką Liwską jest naprawdę fajny moment gdzie mamy 5 zakrętów jeden za drugim. Oczywiście ruch tutaj nie istnieje więc możemy ścinać każdy zakręt czując jak rajdowiec (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Potem droga staje się mniej kręta ale pojawia się więcej pagórków więc odczuwamy delikatne przeciążenia góra-dół na wzniesieniach i zadołowaniach. Niestety znowu pojawia się tabliczka kto sfinansował drogę po czym stopniowo stan się pogarsza aż wpadamy do lasu pod Kałuszynem, na skraju lasu mamy zalew nad którym możemy wypocząć.

Niestety tutaj kończy się nasza trasa widokowa. Z Kałuszyna możemy już tylko wyruszyć na zachód. Mamy jeszcze wybór czy chcemy jechać przez #minskmazowiecki i obejrzeć Pałac Dernałowiczów w parku w centrum lub skierować się od razu na autostradę A2, którą ominiemy miasto i zaoszczędzimy kilka minut. Dalej już czeka nas nudny powrót do Warszawy

#podroze #podrozujzwykopem #gruparatowaniapoziomu