Mikolskie i…

Mikolskie i #100twarzykolejarzy podsumowanie roku 2018 w liczbach.
Przejechalem łącznie koleją w tym roku 5640km nie licząc podróży w czasie wykonywania pracy jak jeździliśmy drezyna.
Bez zniżek przejechałem 1858km za 237zł km
Ze zniżkami przejechalem 3782km. Za 100zl 50gr przy czym zaoszczędzilem na różnicy w cenie biletów 667zl 50gr
Łącznie za przejechanie tych 5640km zapłaciłem 337zl 50 gr.
Podrozy odbylem łącznie 24 różnymi pociagami. Myślę ze 2019 będzie obfitował w większą ilość podróży i nabitych kilometrów. Rp1 i do przodu ( ͡º ͜ʖ͡º)

#pociagi #pkp #kolej #chwalesie #podrozujzwykopem #podroze

@boringtraveller: Kiedyś…

@boringtraveller: Kiedyś wpadłem na pomysł aby przejść pewien odcinek Borneo. Aby odnaleźć mieszkających w lesie tropikalnym 'ibanów’. Nauczyć się od nich sztuki przetrwania. Była to jedna z najtrudniejszych moich wypraw. Dostałem w kość. Ale nauczyłem się zakładać sidła,łapać węże i najadłem się nietoperzy po wsze czasy. Lubiłem poranki,kiedy pierwsze promienie słońca ogrzewały mgłę i wyłaniał się tropikalny las.To było 7 lat temu.
Zdjęcie mego autorstwa.
#earthporn #fotografia #podroze #exploworld #azylboners

Tyraspol, Naddniestrze….

Tyraspol, Naddniestrze. Trolejbus linii 2 zawraca przed siedzibą rządu Republiki Naddniestrzańskiej. Wszystkiemu przygląda się stojący na postumencie Lenin.

Pojazd pomalowany jest w barwy naddniestrzańskiej flagi, a napis na jego czele głosi „Naddniestrze ma 20 lat”. To znaczy, że zdjęcie zostało zrobione w 2010 roku. Obecnie ten separatystyczny kraj powoli zbliża się do trzydziestki – z własnym rządem, własną walutą, własnymi symbolami państwowymi… i stacjonującą na jego terenie rosyjską armią.

#podrozefilipa -> mój tag

#transport #komunikacjamiejska #komunikacyjneciekawostki #ciekawostki #podroze #mojezdjecie

Dumitru Dan (1890 – 1978) -…

Dumitru Dan (1890 – 1978) – Człowiek który pieszo przeszedł Ziemię.

Cała historia tej wielkiej wędrówki zaczęła się, gdy w 1908 roku Francuski Klub Podróżniczy (Touring club de France) ogłosił konkurs na piesze przemierzenie świata – jako nagrodę oferował zawrotną kwotę stu tysięcy franków (co do dzisiejszej równowartości dopowiem na końcu). Ofertą zainteresowało się czterech studentów z Rumunii studiujących w Paryżu w danym momencie – Dumitru Dan, Paul Pârvu, George Negreanu oraz Alexandru Pascu.

Grupa przyjaciół powróciła w rodzinne strony by się przygotować. Zaczęli uczyć się dodatkowych języków, przestudiowali geografię i kartografię. Mocno pracowali również nad swoją kondycją fizyczną, ćwicząc dziennie jak i wędrując nawet po 45km na dzień. Dużo czasu też poświęcili na nauczenie się tradycyjnych melodii, piosenek, tańców i rumuńskiego folkloru – by przez występy w czasie podróży zbierać niezbędne fundusze na kontynuację wędrówki.

Po 2 latach przygotowań, grupa przyjaciół odziana w sandały i tradycyjny ubiór razem z psem Harapem wyruszyli przemierzyć świat. W lipcu 1911 roku dotarli do Mumbaju, gdzie obecny Radża (lokalny władca) zaprosił wędrowników do pałacu na poczęstunek. Chwilę po uczcie grupa wyszła do miasta uzupełnić zapasy, oprócz Alexandru, który został by opowiedzieć więcej o podróży. Jednak te „opowieści” zakończyły się tragicznie dla niego. Gdy grupa wróciła, zastała go nieprzytomnego po zażyciu opium. Zapewniano ich, że to chwilowe i powinien się obudzić później. Nie obudził się.

Następnego roku, gdy trójka + pies przechodziła przez wąskie ścieżki chińskich gór Nanling, czas przyszedł na Negreanu. Ze względu na deszcz, strome klify były dość śliskie – nieszczęśliwie George przewrócił się spadł w ostre skały. Przyjaciele próbowali mu pomóc, przenieśli go do najbliższej osady, jednak nie dało się już go uratować. Uszczupleni o kolejną osobę, podróżnicy kierowali się w stronę rosyjskiej Syberii by trafić na Alaskę i zacząć przemierzać Stany Zjednoczone. W międzyczasie gangrena zaatakowała Pârvu, do tego stopnia że zakończył podróż w Jacksonville na Florydzie. Zostawiając psa razem z nim, Dumitru Dan zmuszony był kontynuować wędrówkę samotnie. Wiadomym jest też że Pârvu nie przetrwał, mimo amputacji obu nóg zmarł w 1915 roku.

Ze względu na wybuch I Wojny Światowej podróż musiała zostać wstrzymana by ostatecznie zakończyła się sukcesem w 1923 roku. Nagroda w momencie ogłoszenia konkursu była równowarta około pół miliona euro dzisiaj – więc łatwo znaleźć odpowiedź, dlaczego ludzie ryzykowali życiem by ją odbyć. Niestety przez inflację w ciągu 15 lat oraz skutkami wojny, w 1923 roku ta sama kwota była warta zaledwie 40 tysięcy euro. Podsumowaniem wędrówki Dumitru Dana było przemierzenie 5 kontynentów przez 3 oceany, odwiedzenie 76 państw i ponad 1500 miast – a to wszystko używając jedynie 497 par butów. Jego osiągnięcie zostało wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa w 1985 roku.

#historia #podroze #podrozujzwykopem #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

@boringtraveller: Papua-Nowa…

@boringtraveller: Papua-Nowa Gwinea, okolice rzeki Sepik. Jeden z ostatnich mostów „koszykowych”. Jeszcze kilka lat wstecz było takich mostów więcej. Korzystały z nich lokalne plemiona. Teraz rozpadają się a na ich miejsce buduje się nowoczesne ze stali. Zdjęcie mego autorstwa, 2009.
#earthporn #fotografia #podroze #exploworld #ciekawostki

Gangkhar Puensum schowany w…

Gangkhar Puensum schowany w chmurach. Kiedy drugi raz zawitałem do Bhutanu planem było dostać się w sporne rejony (między Bhutanem i Chinami). Nocleg w wiosce był ciężki ale udało się wstać raniutko tylko po to by zobaczyć ten szczyt.
Jest to najwyższy niezdobyty szczyt świata.
#earthporn #podroze #fotografia

Good Morning,…

Good Morning, Vietnam!

Działo się! Po prawie 2 miesiącach podróży autostopem, tymczasowo zmieniliśmy środek transportu i kupiliśmy motocykl w Wietnamie. Kolejna przygoda, widoki i niezapomniane przeżycia przed nami. Chcemy objechać cały Wietnam, Kambodże i Laos na motorze, by później znowu ruszyć autostopem do Tajlandii, Birmy i Malezji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Przez ten czas poznaliśmy wiele ciekawych ludzi, zobaczyliśmy niezwykłe miejsca i przeżyliśmy szalone chwile. Czasami było nerwowo, pojawiły się łzy czy złość, ale dla tych momentów i nieopisanego szczęścia czerpanego z podróży – było zajebiście warto!

Trudno opisać skrótowo co się działo w ostatnich dniach, a co dopiero przez ostatni miesiąc, czy dwa, ale dla wyobrażenia naszego tripa, podam kilka ważnych momentów.

1. Wyruszyliśmy 6 listopada autostopem z Polski
2. Łapaliśmy stopa w północnym Kazachstanie przy prawie – 20 stopniach
3. Dojechaliśmy na kraniec Muru Chińskiego w Jiayuguan.
4. Przez 24h podążała za nami chińska psychofanka, której nie mogliśmy się pozbyć ( m. In łapała stopa z nami)
5. Policja w Chinach to jedna wielka parodia, Akademia policyjna w rzeczywistości. Potrafili nas przetrzymywać przez godzinę, by zrobić sobie z nami tylko zdjęcie
6. Weszliśmy na najbardziej niebezpieczny szlak turystyczny na świecie, plank road in the sky.
7.Przejechaliśmy 500 km „na gape” chińskim pociągiem high speed ( nie pochwalamy )
8. Byliśmy w jednej z najtańszych na świecie knajp odznaczonych gwiazdką Michelin, w Hongkongu
9. Kupiliśmy wietnamski motor
10… i wiele innych 😀

Jakby kogoś interesowały szersze relacje, to póki co nadajemy na FB #lutkowestopy, ponoć spoko się czyta ᶘᵒᴥᵒᶅ
#autostop #podrozujzwykopem #podroze #chiny #wietnam #truestory

Kurwa flixbus to najwieksze…

Kurwa flixbus to najwieksze gowno na swiecie. Dlaczego? Juz spiesze tlumaczyc.

– Zjebani ludzie w załodze – po prostu. Wlasnie kolo wlaczyl kurwa radio na pelna pizde o 4 nad ranem i dalej napierdala
– Masz duzy bagaz? – PIERDOL SIE PAKUJ SAM
– Juz zapakowales? – to go kurwa pilnuj bo luk bagazowy jest otwarty dla doslownie kazdego, kurwa na oscierz, a kolo sprawdza bilety…
– Jak wysiadasz wczesniej niz inni, to mozesz obejrzec jak poprawnie przerzuca sie bagaze innych ludzi. Lebron James bylby dumny.
– Jak nie dziala urzadzenie po ich stronie – nie pojedziesz – POPROSTU – to juz kurwa chore jest.
– Chcesz wyciagnac podlokietnik? Taki chuj! Zrobione sa tak zeby opadaly jak tylko na chwile reke sie z niego zdejmie, bo wyciaga sie go jak dildo z pochwy (w ktorym jest schowane) – ktos powinien dostac za to nobla.
– ceny biletow wzrosly prawie o 100% w porownaniu do polskiegobusa (a i jeszcze dodatkowo jesli chcesz zarezerwowac konkretne miejsce to trzeba doplacic xD)

OSTATNI RAZ KURWA TYM JADE (╯︵╰,) wole pol polski przejechac rowerem niz ta kupa gowno

#zalesie #podroze #flixbus i chyba troche #rakcontent

Postanowiłam się pochwalić,…

Postanowiłam się pochwalić, co kocham i czego nie znoszę w Portugalii. Ot tak, może ktoś planuje wyjazd to czegoś się dowie. A jak nie, to po prostu będzie #atencyjnyrozowypasek i #ciekawostki
Zaznaczam, że jest to WYŁĄCZNIE moja opinia, a przymusu na zgadzanie się z nią nie ma. W Portugalii mieszkam z przerwami od 4 lat. Trafiłam do niej kompletnie przez przypadek. Jeśli ktoś jest czegoś ciekawy, to zapraszam do pytań. Nie obiecuję, ale postaram się odpowiedzieć. Poza polityką, bo w to się kompletnie nie wtrącam.

Co uwielbiam w Portugalii.

1. Ludzi. Tacy radośni, otwarci, ciekawi, mili. Zazwyczaj uśmiechnięci, bardzo pomocni. Kiedyś potrzebowałam pomocy i jedna z kompletnie mi obcych osób zapytała co się dzieje. Po przedstawieniu sytuacji nie tylko próbowała mi pomóc, ale po chwili powiedziała „łajt hiyer” i zniknęła. Wróciła z ośmioma innymi osobami, które próbowały mi pomóc.
2. Na południu kraju, myślę że można obejść się bez grubej kurtki, wystarczy co najwyżej wiatrówka. Na północy – kurtka zimowa obowiązkowa, ale przyjemnie jest chodzić w lutym w lekkiej bluzie.
3. Desery. Portugalczycy nie mają sobie równych w pieczeniu. To, ile wkładają w to serca, delikatności, ostrożności i cierpliwości może zadziwić niejednego cukiernika lub fana słodkości. Jeśli kiedykolwiek będziesz w Portugalii – polecam Pão de Deus i koniecznie Ovos Moles.
4. Brak pośpiechu. Cecha, która jest jednocześnie wspaniała i doprowadzająca do szału (przynajmniej mnie) W Portugalii ma się wrażenie, że chodzi o spędzanie razem czasu, a nie o picie i jedzenie. Po prostu o bycie ze sobą.
5. Coś dla potencjalnych Erasmusów: Rozmowa z wykładowcami. Z początku strasznie dziwne było zwracanie się tytułem i imieniem do wykładowcy. U nas popularna jest „panie doktorze/panie profesorze” lub „mam ten przedmiot z profesorem X”. Ja miałam bardzo dziwną sytuację w 2014 roku, kiedy została zmieniona sala wykładów. Na pół po angielsku, na pół po portugalsku próbowałam dogadać się z kimkolwiek, gdzie jest ten wykładowca z tą grupą. Mówiąc „poszukuję profesora X od przedmiotu Y” nie uzyskałam pomocy. Dopiero potem dowiedziałam się, że powinnam powiedzieć, że szukam „Profesora João/ Roberto/Antonio/Andre/Any/Marii itd itd”. Po prostu – tytuł i imię, a nie nazwisko. Mogę powiedzieć, że tworzy naprawdę ciekawą i bliżą więź z wykładowcą. Jest mniejszy dystans.
6. Widoki. Portugalia to nieskończość piękna – gór, pagórków, oceanów, architektury. Nawet w najbrzydszym miejscu znajdziesz coś, co odbierze dech z zachwytu.
7. Ceny. Faktycznie koszty życia w Porto czy w Lizbonie są dość wysokie, ale na północy gdzie mieszkam w kolejnym już mieście, nie mogę powiedzieć że ceny są wysokie. Portugalczycy są przeciwnego zdania, jednak ja uważam, że koszt 30 euro za prąd (dwa miesiące) w grudniu w okresie świątecznym (zapalone lampki 24/7 plus ładowarki, komputery itd) nie jest to wiele. Zważywszy na to, że zwykle koszt zużycia w Polsce, nawet przez jedną osobę jest wyższy. Żywność jest dość droga, podobnie jak odzież.
8. Nawet z barierą językową – dogadasz się. Zwłaszcza w urzędach, marketach, aptekach i placówkach pocztowych. Na migi też się da dogadać. Na onomatopeję także (sprawdzałam)
9. Pomarańcze – rosną chyba w każdym ogródku. Przepiękny widok.

Czego nie znoszę w Portugalii.

1. Wspomnianego wyżej braku pośpiechu. Każdy lubi poleniuchować albo wyznaje zasadę „śpiesz się powoli” jednak portugalska tradycja w tym, mnie Polkę, doprowadza do szału. Potrzebujesz coś pilnie załatwić? Nooo to może jutro albo potem? Albo w ogóle kiedy indziej? Ale cooo się pan/i przejmuje? Najwyżej się świat skończy i wszystko zawali, no to co? Spoookooojnie.
Kiedyś po takim dniu, mocno sfrustrowana załatwieniem dosłownie niczego (co w Polsce załatwiłabym w ciągu godziny lub dwóch) zapytałam znajomego „a jak się rodzi dziecko i natychmiast trzeba jechać do szpitala, to też się tak zachowujecie, że jest czas i zdążycie?!” Z rozbrajającą powagą mi odpowiedział „to zależy, ale chyba nie”. CHYBA. No super.
2. Zimy. Jak ktoś mówi że w Portugalii nie jest zimo w zimie, to po prostu w niej nigdy nie był. Rzeczywiście nad oceaem zimy są dość łagodne i ciepłe (dla statystycznego Polaka), ale inaczej się na to patrzy, gdy okazuje się że nie ma ogrzewania. Bo częstonie ma. Portugalia nie jest Hiszpanią i nie jest tak gorącym krajem, jak uważają sami Portugalczycy (uważają też że dla 3 miesięcy zimy nie ma sensu robić tych ogrzewań). Standardem utrzymywania ciepła są podwójne okna i farelki. Jedne niewiele dają, a drugie są ogromnym obciążeniem dla domowego budżetu, gdyż są niewiarygodnie prądożerne. Jeśli wybierasz się do Portugalii w zimie – weź ze dwa grube polary, koc i termofor. Nie żartuję. W listopadzie są nieraz warunki do surfowania, ale za dwa tygodnie będziesz marzyć o polskiej zimie, bez względu na to jak zimna jest. Portugalska zima nie jest zimna. Jest mokra i chłodna, ale ten chłód wykańcza i przenika do szpiku kości. Dopiero od jakoś 2016 roku ludzie decydują się na montaże gazowych piecyków lub opalanych olejem opałowym czy wykorzystujące ropę/benzynę. Portugalczycy mieszkający w domach, zwykle wynajmują pokoje Erasmusom i turystom (w miastach studenckich często jest ich jedyne źródło dochodu), ale jeżeli nie czują takiej potrzeby, to wielu Portugalczyków finansowo nie stać na ogrzewanie zimą całego domu. Zwykle więc jest to jeden lub dwa kominki w głównych częsciach domu, gdzie przebywają domownicy, jak salon czy kuchnia.
3. Lekkomyślności związanej z brakiem pośpiechu. Portugalczycy uważają, że wytłumaczenie „nooo tak wyszło” w sytuacji wręcz życia i śmierci jest odpowiednim i satysfakcjonującym. Czasami od tego zależy być albo nie być i tłumaczenie „no tak wyszło, rozumiesz przecież” nie sprawia, że rozumiesz i czujesz się lepiej.
4. Picia. Portugalczycy piją dużo. Może nawet zbliżoną ilość co do Polaków. Tak – stawiają na trunki winiarskie i likierowe, ale i bimber potrafią pędzić. Dobry i mocny jak sto diabłów. Osobiście bardzo mi przeszkadza to z czym spotykałam się w barach, to to że barmani także piją z klientami. Nawet więcej – zdarzyło się, że to barman polewał sobie i klientowi na jego rachunek i wypijali po kilka kieliszków razem.
5. Portugalskiej kuchni. Niestety, ale jest to kuchnia trochę przeplatana, na zmianę lekkim potrawami aż po te ciężkie i ociekające wręcz tłuszczem. Osobiście mi nie pasuje portugalska kuchnia, ale to się rzadko zdarza, bo każdy obcokrajowiec, który jej kosztował jest nią zachwycony.
6. Język – portugalski jest trudny. Tym bardziej jeżeli język polski czy angielski są tak różne od portugalskiego. Jeżeli znasz francuski lub włoski – dogadacie się po portugalsku. Jeżeli znasz hiszpański – też. Jednak nie liczyłabym na angielski za bardzo, więc chcąc nie chcąc, trzeba się tego portugalskiego nauczyć chociaż trochę. Nawet jak planuje sę tam być tylko przez miesiąc czy pół roku.
7. Ryby, świeże owoce i warzywa w marketach – nie poleciłabym ich kupowania w marketach. W Polsce także mamy działy rybne i zazwyczaj zapach na nich jest typowo „rybny” (soli i świeżości) tak w Portugalii, czasami zapach jest trudny do zniesienia. Bynajmniej z zapachu świeżości. Czasami mam wrażenie, że warzywa i owoce leżą chyba tak długo, dopóki się nie sprzedadzą. Kiedyś w markecie byłam świadkiem awantury pomiędzy turystką lub studentką na wymianie a pracownikiem sklepu. Dziewczyna zgłosiła, że na dziale z warzywami coś gnije i jest dużo much. Poszłam zobaczyć. Larwy zalęgły się w gnijących ziemniakach. Lepiej pofatygować się i iść na targ i tam kupić świeże warzywa i owoce.
8. Albo pod górę, albo z góry. Inaczej to się nie da.
9.Portugalczycy są bardzo wrażliwi na określenie, że są podobni do Hiszpanów. Chyba reagują gorzej niż Polak który słyszy, że Polska jest w Europie wschodniej. Gestykulacja, ton głosu przepełnony emocjami i zwyczajnie głośny – potrafi być bardzo męczące.
10. Spóźnianie się wręcz patologiczne i informowanie o ważnych sprawach zbyt późno.

No, to chyba tyle 🙂

#portugalia #podroze #podrozujzwykopem #atencja #poradadnia #rozowypasek #zagranico

Metro w Moskwie – najpiękniejsze stacje na świecie

Moskiewskie metro to jeden wielki pałac, złożony z ponad dwustu sal. Każda z nich jest przebogata, zdobiona detalami, krzycząca radziecką historią. Między „salami” przemieszczamy się zatłoczonymi pociągami, podjeżdżającymi nawet co 90 sekund. Czy metro w Moskwie jest najpiękniejsze na świecie?